<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Listy"> 
<author_1=Maria Zientarowa>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="3">
<date=1954-03-14>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Kochane dzieci!
Andzia z dziemi dojechali szczliwie, chocia Andrzej goni si z jakim chopcem po korytarzu pocigu i podar mu spodnie. To nie bya wina Andrzeja, bo ten chopiec zahaczy o gwd, ktry stercza w drzwiach przedziau, Andrzej go tylko goni. Jednake matka tego chopca, bya bardzo zdenerwowana.   Powiedziaam jej e przed wojn nie byo gwodzi w pocigach i e dzieci s dziemi. Moi kochani, chocia ju duo czasu upyno jak miaam do czynienia z maymi dziemi to staram si je zrozumie i przystosowa si do rnych nowomodnych wybrykw, ktrych dawniej si nie znao. Na przykad eby taki may chopiec jak Andrzej mia jedzi na nartach! To nonsens!
Moi kochani poyczyam od ssiadw saneczki dla Jasia. Ale on ich nie chce, bo s z oparciem. Powiada, e musi zjeda na ledzia i ani ja ani Andzia nie wiemy o co mu chodzi. Moe bycie napisali. Musz przerwa, bo s jakie krzyki... Jest wieczr i chopcy pi. Andzia te si pooya i zaraz zasna. Wykpalimy ich w balii. Napiszcie czy naprawd trzeba codziennie. Nie chc nic zmienia w ich przyzwyczajeniach, bo to przecie wasze dzieci a nie moje i za dwa tygodnie wrc do was. Kocz ju, bo mi si oczy klej. Chciaabym, ebycie pamitali, e ich pobyt tutaj jest dla mnie prawdziw przyjemnoci. Mam nadziej, e odpowiednio wykorzystacie ten czas i dobrze sobie odpoczniecie. Czy to prawda, e doktr zabroni Andrzejowi pi mleko? Wasza matka.
Matka Janka do przyjaciki w odzi: Warszawa w marcu
Mia Jadziu!
 Od trzech dni mieszkamy sami, bez dzieci, w dwch pokojach z kuchni i azienk.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
